Historie ślubne

Kochani  ! Gorąco zapraszam Was do zapoznania się z kilkoma historiami miłosnymi, wspaniałych ludzi, darzących się niebywałym uczuciem. Było mi niezwykle miło móc spędzić z nimi kilka chwil, poznać ich i wniknąć w ich świat . Choćby na ten krótki moment. Jednakżę, krótki moment uwieczniony na fotografiach zamienia się w chwilę trwającą tak długo jak sobie tego każdy zapragnie.

 

fotografia slubna plenerowa25

Martina & Christian

To była moja pierwsza zagraniczna historia. Martinę i Christiana poznałem przez ogłoszenie na eBayu ^.^ . Pamiętam, że zdecydowali się na fotografa praktycznie w ostatnim momencie, bo na 2 miesiące przed ślubem. Odnaleźli mnie w czeluściach internetu, z tego co mi powiedzieli, to zakochali się "we mnie" od pierwszego momentu. Umówiliśmy się na spotkanie, na kawkę u nich w mieszkaniu. Dom tajemniczy, trochę skryty, ciemny, acz magiczny. Zupełnie odwrotni byli za to Chris i Martina. Otwarci, zabawni, może ciut zestresowani, natomiast wspólnym mianownikiem ich i domu była ta magia. Patrząc na nich wykreowali we mnie obraz pary, która się kocha - mają synka, który notabene jest prześwietny. Magia. Poznaliśmy się lepiej, utworzyliśmy wspólną więź, o którą zawsze staram się walczyć - jest niezwykle ważna dla mnie. No i bum, dwa miesiące później spotykamy się na szczycie góry Bad Kohlgrub by uwiecznić moment na który czekali długie lata. Było pięknie, cudna oprawa, słoneczna pogoda, fantastyczni ludzie. No i ślub w górach, fantastico. Tak samo było na sesji ślubnej. Tu już moja parka była wyluzowana, pełni szczęścia. Działaliśmy cuda. Z czego zresztą efekt finalny zobaczyć możecie poniżej. Enjoy.

Vanessa & Martin

Och Vanesska, och Martin. Co to było za wesele. Przyjechaliśmy do hotelu na umówioną godzinę, wydzwaniamy, pytamy na recepcji, a tu ciszaa. Nikt nic nie wie. Jakież było nasze zdziwko .. No nic, czekamy jeszcze chwilę, skorzystaliśmy z tego że za hotelem jest przepiękne jezioro (Spitzingsee) i wybraliśmy się na mały spacer i wyszukanie ewentualnej miejscówki na sesję ślubną. Chodzimy, zwiedzamy i w pewnym momecie odwróciłem się w stronę hotelu.. Patrzę, a tam Vanessa jakby nigdy nic stoi na balkonie w szlafroku. Na 20 minut przed ceremonią. Wyjaśniała, że telefon pod łóżkiem itd. rozgardiasz totalny :D Ale i mega wesoło, rodzinka ekstra. Ekipa też nie zawiodła. A później już poszło. Przepiękny kościół, drzwi wejściowe to cud rzemiosła stolarskiego. Ksiądz zabawny, w ogóle atmosfera mocno wyluzowana i wesoła. Już czuliśmy, że będzie dobrzee. No i się nie zawiedliśmy. Po ceremonii mały spacer, kilka zdjęć - dużo śmiechu. Na prawdę wspaniali ludzie.

reportaz slubny Rzeszow12

Katharina & Jakob

Katharina - Najsłodsza Pani Przedszkolanka jaką dotychczas poznałem. Jakob - najsłodszy stolarz jakiego w życiu poznałem. Haha. Dobrali się idealnie. Słód, miód i malina w postaci małego Alexa. To było bardzo Bawarskie wesele. Większość gości w Dirndl'ach i Trachten'ach. Cudny, malutki kościółek do którego ledwo zmieściło się prawie 100 osób. Impreza w nowiutkiej remizie. Po ceremonii odjechali dorożką w rytmie przygrywającym im zespole Bawarskich instrumentów. Gdyby nie ulewa byłoby przecudownie. Chociaż i to miało swój urok.

fotograf slubny rzeszow 52